poniedziałek, 28 lutego 2011

Update, aktualności, newsy:

1. kaszel: nie przebierając w słowach, złorzeczę i się smucę, bo kaszel mi bardzo niepasuje teraz, szczególnie taki niezdefiniowany, bo ani chora nie jestem, ani mnie gardło nie boli.. tylko wstrętne, podstępne kaszlisko atakuje znienacka. Znienacka - czyli np. zmuszając mnie do wyjścia z wykładu. ALE wychodzę na prowadzenie w tej walce, dzielnie płuczę gardło (zawsze o trzeciej w nocy), staram się nie odzywać (tu idzie różnie), zakupiłam szalony syrop (szalony, bo angielski, a ja jak wiadomo bardzo nie ufam angielskim lekarzom i medycynie w ogóle) - wg opisu to wypisz wymaluj ten właściwy, odstawiam strepsils (tylko pogarsza sprawę), i uwaga, hit sezonu - znalazłam ćwiczenia z jogi NA KASZEL. Ha-ha-ha.

2. bachata, bachata on my mind. i salsa. dlatego podtańcowuję sobie co i rusz.

3. włoski. dużo włoskiego. artykuł o tomie fordzie z włoskiego vogue'a tłumaczę i do prezentacji przygotowuję. przyjemne.

4. lunch mi się prawie ugotował, więc moja uwaga zostaje w tym momencie przeniesiona za moje plecy, czyli do pysznego zdrowego jedzenia:P

5. jeszcze uno! :) Westminster Cathedral wczoraj odwiedzona. I zakochałam się w tym miejscu. Zabawne, bo wiele rzeczy mi się w niej nie podoba. Ale te, które się podobają.. miażdżą. Mozaiki inspirowane Bizancjum. Kopuły. A że mam słabość to bizantyjskiego złota i mozaiki właśnie.. do tego chyba wymiar personalny, pierwszy raz msza w Londynie od daaawna i jeszcze inne takie tam szczegóły ;) I pieszo, pieszo wszystko! Udało sę nawet na 9.oo zdążyć :)

a zdjęcie w drodze powrotnej. między rzeką a Trafalgar Square gdzieś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz