niedziela, 16 stycznia 2011

ciężko jest wstać w niedzielę rano (i mam na myśli faktycznie rano) i pójść na siłownię. ale warto.
a potem spacer. ze spacerami w Londynie jest tak, że trzeba być przygotowanym na każdą okoliczność. ot, na przykład dziś. budzę się, piękne słońce, myślę - jakiż wspaniały dzień na spacer. wychodzę z siłowni, już szaro i chmury. po godzinie wychodzę na ów umówiony spacer, zaczyna wiać porywisty wiatr. robi się zimno. idziemy na wystawę, gdzie jest przegorąco, wychodzimy, chłodno.. siadamy na herbatę i nagle zaczyna padać deszcz. droga powrotna - typowa angielska mżawka. a teraz wichura. co to ma być.

zdjęcia tylko analogiem, więc za miesiąc w domu wywołam dopiero.. nikon leży i czeka na swój czas. bo w głowie jest koncept, pomysł, ale wymaga przemyślenia, bo bardzo, bardzo łatwo może wpaść w kicz i okropieństwo, a tego nie chcemy.

.. chyba czas skończyć to nieszczęsne tłumaczenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz