cuda.
pan w banku odstępuje mi swój wcześniejszy numerek w kolejce, tak po prostu, bezinteresownie.
po chwili oślepia mnie starówkowe słońce i okulary zostawiam na głowie, bo dobrze tak. w totalnym blasku.
nogi same niosą do niemalże pustego kościoła. a tam dobro. światło w sumie też. dużo fajnych rzeczy.
wieczorem kilkanaście linijek czatu gmailowego i jedne z najpiękniejszych słów jakie usłyszałam a raczej przeczytałam. rety. czym zasłużyłam?
jutro d-day i bojęsiębojęsię ale co począć. potem biegnę do H. pogrzebać w szafie i przygotować sesję piątkową. a potem sesja czwartkowa. czyli że jutrzejsza. wielki spontan.
'Germinal' Zoli czytelniczo.
chyba samą sobą zasłużyłaś, ja myślę. :)
OdpowiedzUsuń