środa, 25 sierpnia 2010

cuda.

pan w banku odstępuje mi swój wcześniejszy numerek w kolejce, tak po prostu, bezinteresownie.
po chwili oślepia mnie starówkowe słońce i okulary zostawiam na głowie, bo dobrze tak. w totalnym blasku.
nogi same niosą do niemalże pustego kościoła. a tam dobro. światło w sumie też. dużo fajnych rzeczy.

wieczorem kilkanaście linijek czatu gmailowego i jedne z najpiękniejszych słów jakie usłyszałam a raczej przeczytałam. rety. czym zasłużyłam?

jutro d-day i bojęsiębojęsię ale co począć. potem biegnę do H. pogrzebać w szafie i przygotować sesję piątkową. a potem sesja czwartkowa. czyli że jutrzejsza. wielki spontan.

'Germinal' Zoli czytelniczo.

1 komentarz: