środa, 25 sierpnia 2010

'adę', 'nędzników', lub innego wielkoluda książkowego bym przeczytała teraz. kiedy został dokładnie miesiąc pobytu tu.

jutro d-day stypendialny. tak serio serio, to siem denerwujem bardzom.

śni mi się pięćdosześciutygodnitemu oraz dla odmiany lotniska a konkretnie heathrow na którym się gubię i przez cały sen próbuję dowiedzieć się, skąd odlatuje mój samolot, po czym trafiam do magazynu, mówię do pana pięknym angielskim, a on szyderczo odpowiada mi po polsku. po czym na tablicy odlotów, którą wreszcie znajduję, nie potrafię nic odczytać, mimo że wszyscy widzą swoje loty. i tak biegając po tym lotnisku trafiam do wielkiej gotyckiej katedry (taka jakby jak u Bagińskiego), na wysokiej górze na którą najpierw trzeba było się wspiąć, a tam to już zupełnie najdziwniejsze rzeczy a w sumie osoba. nic z tego nie rozumiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz