niedziela, 16 maja 2010

Żyję i mam się dobrze.

Nie będzie żadnego 'nadrabiania zaległości' na blogasku, bo kto ma wiedziec ten wie i jest na bieżąco. Ot co.

To teraz trochę qltórki:

1. London Symphony Orchestra i Valery Gergiev - kocham kocham kocham. Jeśli drogi Czytelniku będziesz miał kiedykolwiek możliwość wybrania się na koncert LSO prowadzonej przez Gergieva - to koniecznie i jeszcze konieczniej, za każde pieniądze. Każde. [ok, ja byłam za darmo, ale jak się mieszka w Londynie, mieści w przedziale wiekowym 16-25, i ma trochę oleju w łepetynce, to ma się szansę na membership w Barbicanie; dodawszy refleks i regularne sprawdzanie eventów - i na większość tego, co najlepsze, można dostać darmowe wejściówki w naprawdę godnych miejscach. jak np. trzeci rząd na tymże koncercie]
Genialność. Zaniemówienie. Zaczarowanie. Magia. Wielkie, wielkie lowe. Gergiev wskoczył na moją absolutnie top listę. The bestestest.

2. 'Pauline a la Plage' / 'Pauline at the Beach' - film z 1983, więc niby staroć, ale jaki dobry! Jeśli tylko ktoś lubi fracuskie kino, bo jest tak francuski, że już bardziej nie można. nie ukrywam, że mnie czasem takie kino irytuje, ale tym razem było bardziej niż strawne, ba! Bardzo dobry film. Niby lekki, niby zabawny, niby 'ot tak' się go ogląda. Niby o miłości. A tak naprawdę - w żadnej z pokazanych relacji między bohatermia miłości nie ma. Gadają (tak, gadają) o miłości, czekają na miłość, przeżywają coś, co nazywają - co chcą nazywac - miłością, noszą w sobie jakiś obraz miłości, ale tak naprawdę jest tam wszystko, tylko nie miłość.
Aha, też Barbican, też za darmo.

[a propos irytującego kina - ale tę myśl rozwinę następnym razem - wczoraj uświadomiłam sobie, jak nie znosze 'Amelii' - tak wiem uwielbiałam ten słodziuchny naiwny filmik kiedyś, ale to było kiedyś, i naprawdę się tu powymądrzam na ten temat wkrótce, bo doznałam wczoraj oświecenia: :>]

3. 'Single Man' - ten film jest p r z e p i ę k n y. Obowiązkowy. Moim zdaniem estetyka (zarówno obraz jak i dźwięk) to 80% waloru tego filmy, jakby treść bez nich by nie zaistniała, aczkolwiekwielki plus za nienachalność, za człowieka na pierwszy miejscu, a nie wciskanie gej zły/gej dobry. A, w tym filmie jest miłość. I brak, i tęsknota, i po prostu ludzkie odczuwanie i przeżywanie. I powtórzę - estetyka. Kolory, kadry, sposób filmowania. Po prostu powalająco zrobione. No, ale to w końcu film Toma Forda, i od pierwszego kadru widać, że to film zrobiony przez designera. Bardzo dobrze zrobiony. [aha, śmiech Juliane Moore zabija]
Chyba jeszcze grają w kinach? Pokój Jorga, film Omara, też za darmo :D

4. Murakami, 'Sputnik Sweetheart' - może wreszcie uda mi się przeczytać, póki co 10 strona.. a już mogę stwierdzić, że Murakami po polsku to sziton. Angielski, jakkolwiek zasadniczo beznadziejny do literatury tłumaczonej, do japońskiego nadaje się znakomicie.

Poza tym bezsenność, hiperaktywność, stres, ostatni egzamin w piątek, formalności mieszkaniowe, papierowe, banków zwiedzanie, CV wysyłanie, jak widać pasjonujące rzeczy zajmują moją główkę. A, i biegam sobie. Znów. Dobra sprawa z tym bieganiem. Codziennie o zachodzie słońca, brzmi nieźle? Jest bardziej niż 'niezłe'.

2 komentarze: