lekko obgotowane brokuły (lekko!!), feta light, drobno posiekana czerwona cebula (1/3?), garść orzechów włoskich (i może trochę słonecznika), odrobina jogurtu naturalnego z majonezem wymieszana plus dużo pieprzu, świeże liście mięty. pyszności. [zainspirowane poniedziałkowym zachwytem u M. i K. :)]
bieganie. po raz pierwszy od.. dawna. tu nie chodzi o spalenie nie wiadomo jakiej ilości kalorii czy wyczyn sportowy - sama przyjemność z półgodzinnego biegu w niemalże pustym Regents Park - bezcenne. Na koniec na kilka minut położyłam się na ławce i pogapiłam w niebo. Rewelacja. Zaczynam regularnie porannie. To będzie coś.
To teraz znów biegnę - tym razem nie w getrach i bluzie, ale troszkę bardziej elegancko, oglądać mieszkania.
Wieczór pod znakiem pisania CV i wysyłania tychże. Jestem bardzo dobrej myśli. Bo - nuci mi się (oprócz masy kościelnego stuffu;)) Turnauowe 'Bo my delfiny'.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz