poniedziałek, 15 marca 2010

Najlepsza niedziela w Londynie jak do tej pory. Niesamowite słońce, genialne towarzystwo, i pierwszy raz w Notting Hill :) Zakochałam się w tej dzielnicy, i Hugh Grant mi tam do szczęścia wcale niepotrzebny.. jest przepięknie, kolorowo, Starbucks jest i owszem, ale zaraz obok metra, a gdy wejdzie się w te piękne uliczki, to można znaleźć niekomercyjne klimatyczne miejsca.. czego mi bardzo w Londynie brakowało. Po siedmiu miesiącach - znalazłam :) Charlie's Cafe moją kafejką numer jeden. Nie tylko w Londynie, ale w ogóle.
Zdjęcia Cathrine na facebooku, więc kto może niech ogląda:P Kilka poniżej, moje na picasie. Teraz esej esej esej, bo wczoraj o 21.oo postanowiłam uciąć sobie drzemkę, co skończyło się tak, że obudziłam się dziś o 9.3o rano. Brawo, Ewa. To tylko ja tak potrafię. Przynajmniej się wyspałam.. pod kocem, w dresie, z makijażem. Bravissimo :D




2 komentarze:

  1. miś, bo o 21 nie robi się drzemek! :D organizm traktuje to już jako nocny sen, bardzo trudno się tak szybciej obudzić.
    mam nadzieję, że pokażesz mi notting hill? :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. haha no ale ja się obudziłam.. jakoś o 4 rano:D ale stwierdziłam, że to nie ma sensu.. i dalej w kimkę:D

    oczywiście, że pokażę! myślałam tam o Tobie i że pojedziemy :)

    OdpowiedzUsuń