środa, 24 marca 2010

Jakkolwiek nie znoszę Rubika, to uwielbiam głos Doroty Miśkiewicz i jej wykonanie Psalmu 121. Sentyment mam ogromny, bo mnogość wspomnień, zawsze dreszcz wewnętrzny a nawet więcej wzruszeń. Nie zapomnę pierwszego przesłuchania - już dobrych kilka lat temu, u Jadzi, w Gdańsku, gdy zaciągnęła mnie i Olę na późnowieczorną-ową herbatę. Zaraz, to była moja druga klasa liceum.. link TU
Genialne. I w Mikołaju. Więc och i ach.

Teraz też najbardziej adekwatne. Przenajbardziej.

Jutro egzamin ustny z włoskiego, seminar, na który zignoruję teksty, bo szczerze mówiąc.. ech. Seminar jest z Włochem, a mi włoskiego już wystarczy. Si, si, io parlo italiano, molto bene! Bravo! Benissimo! Ugh. Na egzaminie będę musiała niestety powiedzieć nieco więcej.

Jak się zmobilizuję, to i teatr będzie wieczorem. Na szczęściena esej dostaliśmy tajny extension, i choć nie uśmiecha mi się pisać go w Gdańsku, to nie mam wyboru. Mam już odruchu ekhm przepraszam wymiotny na słowo "esej".

Trochę się czuję przygnieciona Londynem już. Kocham, uwielbiam to miasto, ale potrzebuję przerwy. Sobota. Trzy dni niecałe i jestem w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz