Bo nie ma nic lepszego (no dobrze, jest, i to całkiem sporo rzeczy, ale na potrzeby literackie - nie ma nic lepszego..) niz pyszna kawa (tu znów wtrącę - pyszna, owszem, ale ze zmęczenia nie jestem w skowronkach z tego powodu) z nowego eskpresu w sobotni poranek.. [zieeew.. sobotni poranek.. zieeew.. czemu nie jestem w łóżku.. zieeew..].
Dużo korektora pod oczy, aparat w rękę, i idę focić. Za kilka godzin znów szara rzeczywistość esejowa, nacieszmy się tym światłem za oknem (światłem, bo słońcem tego nie nazwę, jest oślepiająco jasno, biało, ale czy słonecznie, to nie wiem.. love you english weather:>)
oślepiająco biało mówisz? a jest trochę mgliście? wtedy fajne ujęcia z takim rozproszonym światłem mogłyby wychodzić, mmm... :) mam nadzieję, że coś zobaczę na picasie z dziś. :) :*
OdpowiedzUsuń