piątek, 12 marca 2010

Biegnę do mety z esejem mym. Finiszuję, i dobrze mi z tym :)

Przed chwila najmilsza rozmowa na skypie i czuję, że naprawdę tęsknię i chciałabym już zobaczyć ulubione gdańskie twarze.. dwa tygodnie.

Dużo się dzieje, choć główny focus uczelniany teraz, ale weekend w dużej mierze fotograficzny będzie.

Mogłabym pisać i pisać i pisać.. ale lepiej przełożę to na esej. Blog to nie miejsce na uzewnętrznianie się zbytnie, a wewnętrze moje aż kipi. Od tego co dobre i radosne, ale niestety też ze szczyptą bardzo bolesnego. I chyba nic nie boli bardziej, gdy traci się relację ważną. I nie wiadomo, dlaczego.

Red Bull doda ci skrzydeł, woooho, do pracy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz