środa, 10 marca 2010

Popisowo zaspałam na wykład, na mojego rozbrajającego maila dostałam jeszcze bardziej rozbrajającą odpowiedź od mojego tutora, przynajmniej wiem, że ma poczucie humoru, i kiedy pisze "slap yourself awake" to jest to sympatycznie i z przymrużeniem oka. Raz można, tym bardziej, że wczorajsze podróżowanie i stresy z tym związane mnie wykończyły i wymroziły i uszy trwale zatkały. Na szczęście niczego nie zapomniałam, drzwi za sobą zatrzasnęłam, i pobiegłam w "trasę" autobus/dworzec/autobus/lotnisko/samolot/lotnisko/autobus/autobus. Po drodze było wesoło, nawet posprechałam po niemiecku w autobusie w Karlsruhe jeszcze, dzielnie pouczyłam się na lotnisku, w samolocie doznałam mega zachwytu kilkakrotnie, a już największego, gdy lecieliśmy nad roświetlonym Londynem nocnym - n i e s a m o w i t e. Potem miałam poważne lęki na Stanstead, gdy zobaczyłam tabliczkę "no return after this point" i wsiadłam do pociągu na terminal (aha, to nie Rębiechowo), ale tym razem nie zapomniałam o walizce. Bez większego problemu znalazłam stanowisko autobusowe, a nawet pomogłam litewskiemu studentowi geografii (sic!), który to student organizuje wyprawy górskie w Niemczech, Hiszpanii i Włoszech. Jakich to ludzi można spotkać ciekawych. Wreszcie na Baker Street odebrał mnie Jorg, co było błogosławieństwem, bo już absolutnie nie miałam siły martwić się o siebie. I dotarłam cała mocno po północy i padłam na nos :)

To teraz małe chwalipięctwo. Najlepszy wynik w grupie z listeningu z włoskiego już egzaminacyjnego. 97%. Kto jest the best..? To teraz do pracy, bo czeka i wzywa.

Dalej mam poczucie, że "nie ogarniam tej kuwety", ale ogarnąć muszę, więc będzie gut.

A! Dziś był obiecany polski obiad, w polskiej restuaracji "Stara Polska". Barszcz, gołąbki, placki ziemniaczane, placek z gulaszem. Cathrine była zachwycona. Ja w sumie też:)

Czuję WSZYSTKIE mięśnie po siłowni.

Zdjęcia nie chcą się tu załadować, więc na picasie. Ale jeszcze dużo dużo więcej będzie. Jak znajdę c z a s. Hahahaha.

12-18.04 Ania w Londynie. Hurra hurra hurra! :)

2 komentarze:

  1. tak, ja też się cieszę, że Cię odwiedzam. :D :***

    OdpowiedzUsuń
  2. o, właśnie spojrzałam na datę - to już za miesiąc! :D

    OdpowiedzUsuń