Zawieszam pisanie. Nawet polskich liter nie moge powstawiac. Tylko bezosobowe, podkreslone na czerwono slowa pisane na angielskim starym komputerze z polowicznie dzialajaca spacja.
Do chrzanu jest.
Jest mi zle, smutno, beznadziejnie. A o tym ani sie dobrze i przyjemnie nie pisze, ani czyta.
Nie moge sie skoncentrowac w computer roomie, gdzie belkocza do siebie Azjaci, klawiatura ledwo dziala, a ja nie bylam w stanie przydzwigac polowy potrzebnych ksiazek.
I w ogole. Esej, z ktorego bylam tak dumna, zostal bardzo nisko oceniony.
Ale to wszystko niewazne. Jakos srednio ciesza mnie swieta w tym momencie. Chcialabym tylko nad puste morze bezkresne teraz. Zimne, przenikliwie zimne i moze nawet wietrzne. I nic wiecej,i nikogo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz