czwartek, 10 grudnia 2009

Mój kochany laptopie. Dziękuję ci bardzo, że zechciałeś dokonać żywota właśnie teraz. W ostatnim tygodniu, kiedy muszę pisać eseje, uczyć się na podstawie slajdów i rozwiązywać testy on-line. Jesteś/byłeś wspaniałym laptopem ale to było naprawdę wredne. Jeśli naprawią cię w Polsce, stwierdzę, że to był bardzo głupi żart z twojej strony. Jeśli nie, to mam problem. Duży. Teraz też mam, bo co mogłam zgrałam na zapasowy dysk a resztę straciłam. Straciłam też cały wolny czwartek, który miał być przeznaczony na napisanie eseju bo naprawdę nie mam już czasu. Tymczasem spędziłam cały dzień z tym pieprzonym laptopem próbując coś uratować. Zrestartowałam go około 30 razy, po każdym uruchomieniu działał przez kilka minut po czym nie reagował na nic. Mam dość. Zapłakana, wściekła, "i w ogóle".

Idę na grzane wino do kuchni. Poprzeklinałabym sobie, co zresztą robię, ale do ściany starczy.

Lepsze były czasy bez technicznych cudów.

1 komentarz:

  1. zgadzam się. nawalający komputer to jedna z gorszych przypadłości, jaka może człowieka spotkać... :(

    OdpowiedzUsuń