włoski, na którym byłam nieco "confused", a nawet mocno nieco. ogrom materiału, słownictwo, gramatyka, czasy.. za dwa tygodnie egzamin. za tydzień próbny egzamin. kiedy ja się tego nauczę?
tego samego dnia główny egzamin z foundation course [jak sama nazwa wskazuje, poważna sprawa]
esej na tenże foundation course
drugi esej na core course
co ja tu jeszcze robię?!
a, wiem, czytam teksty na piątkowe zajęcia - 80 stron z książki wykładowcy, z którym będą zajęcia [z pewnością bardzo skromna osoba] + 40 stron z drugiej książki + 30 stron eseju kogośtamniemampojęciakogo + 20 stron kolejnego eseju. ratunku. żeby to jeszcze było językiem redaktorów pudelka. ale nie.
padłabym krzyżem i błagała o oświecenie, siły i mądrość ale to chyba mało praktyczne w mej obecnej sytuacji.
po prostu czekają mnie dwa tygodnie w innym świecie.
z małą niespodzianką w sobotę:)
P.S.
ledwo ogarniam zdania typu: 'Subjectivity' is understood as the available way in which people live out what appears to them as their individuality.. - więc reszta to po prostu maskara tysiąc.
koniec narzekania. do pracy.




co to za plakaty?
OdpowiedzUsuńostatni okropny jest, no!
Ewa, co to za indoktrynacja?
o tym m.in. czytam tą masakryczną ilość stron
OdpowiedzUsuńBarbara Kruger, check the artist
:]