sobota, 7 listopada 2009

Wreszcie wyspana sobota, formalności pozałatwiane, zakupy, wizyta u fotografa [czyt. u maszyny w Tesco, zupełnie jak na zagranicznych (z naciskiem na amerykańskich) filmach], siłownia (bieganie po miesiącu przerwy, czuję że żyję), biblioteka. Z kubkiem gorącej czekolady wchodzę do greckich świątyń i zamierzam w nich trochę posiedzieć.

Nuci mi się Bob Dylan i Janis Joplin. Tak jakoś, jakoś tak.

Hehe. To tak na koniec. Uwielbiam piosenkę. I jakoś nigdy mi się nie kłóciło oglądanie i śmianie się z Monty Pythona z wiarą. Dystans dystans:)
http://www.youtube.com/watch?v=WlBiLNN1NhQ&feature=channel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz