Alarm pożarowy na pobudkę, zupełnie przypadkowa kombinacja piżamy, wymiętych spodni, zimowej kurtki i letnich butów plus brak soczewek plus związana z tym niemożność odnalezienia kluczy (czyli zostawiłam otwarty pokój) plus dobrych kilkanaście minut na mokrej ulicy o poranku w tłumie częściowo bosych studentów odzianych w równie przypadkowe części garderoby jak ja. Porządne śniadanie (ja naprawdę się nie głodzę!), artykuł na zajęcia. Siłownia, bieżnia, prawie 600 spalonych kalorii. Snickers (żeby już naprawdę naprawdę nie było, że się głodzę!). Najlepszy, najciekawszy do tej pory wykład połączony z filmem 'Zboczona historia kina' ('The Pervert's Guide to Cinema') z komentarzem Slavoja Zizka (i Jia, koleżanka z Singapuru, nie potrafiąca zrozumieć, jak możemy - siedziała między mną a Martą z Sopotu - wymawiać tak swobodnie "ż"), mnóśtwo Freuda, mnóstwo skojarzeń, aluzji, prowokacji intelektualnych. Uwielbiam. Potem kawa z Cathrine, Helene i Rebeccą i planów snucie. Tutorial, na którym zobaczyłam naprawdę szokujące obrazy. Ludzie to jednak mają w głowach. Nie chcę tego wklejać na bloga, bo estetycznie mi takie 'dzieła' nie odpowiadają, ale dla zainteresowanych, przykłady:
http://www.uweb.ucsb.edu/~candislee/shermansex2501992.jpg
lub to:
http://portrait.pulitzerarts.org/images/works-sherman-205-large.jpg
jutro wyprawa do kenwood house, z nadzieją na zdjęcia a przede wszystkim na dobry czas.
do poduszki czytam eseje johna berger 'ways of seeing' i jestem totalnie zafascynowana. polecam gorąco, mini książeczka a otwiera oczy. warto - nie tylko dla zainteresowanych historią sztuki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz