2300 magicznych słów w jednocześnie obcym ale i obecnym mym języku. niezależnie od oceny, jaką dostanę, po prostu wiem, że włożyłam w to mnóstwo pracy i nawet trochę przypomniało mi się IB - uparłam się, że skończę esej, i poszłam wczoraj/dzisiaj spać o 4 rano. tylko dlatego, że zaczęło się robić szaro za oknem, i stwierdziłam, że czas pójść po rozum do głowy;)dziś za to freudowsko i psychoanalitycznie, w ramach przygotowania do zajęć jutrzejszych eseje o feministycznej teorii kina, kilkanaście trailerów do obejrzenia (nie dałam rady psychicznie, po 20 sekundach 'Psycho' Hitchcocka wyłączyłam, to nie na moje nerwy - choć tak naprawdę nic strasznego jeszcze się nie działo), ale chaplina przypomniałam sobie chętnie i moje krakowskie studiowanie też w związku z tym - zajęcia z historii kina światowego to była jedna z niewielu świetnych rzeczy na UJocie.
poza tym krótkie ale miłe spotkanie z K., i nabytek papierniczo-fotograficzny. już nawet wiem, co się komu trafi:
jest północ, niezależnie od tego jak pełna energii się czuję po wypiciu kilku szklanek pepsi light, idę spać. na swoje własne zdrowie:)
na zdrowie. i dobranoc :)
OdpowiedzUsuń