Długość dnia niesamowita. Aż trudno mi uzmysłowić sobie, ile zadziało się przez te wszystkie godziny, przez te minuty tak krótkie i sekundy tak długie, przez tą rozpiętość czasu dzisiejszą oszałamiającą. Rzadko zdarza mi się wstawać o czwartej rano, a już tym rzadziej być o tej porze przytomną. Dziś byłam, adrenalina ma moc niesamowitą, i nawet kawy nie potrzebowałam.. Złote poranne słońce piękne jest. Nawet jeśli towarzyszy swego rodzaju porażce, na szczęście końca świata nie ma, idę dalej.
Choć potem nie byłam w stanie się nie rozpłakać. Na całe szczęście już w towarzystwie ludzi, przy których popłakać można. A po kilkunastu minutach już się uśmiechać. Genialne to jest, genialne. I te fotele tak wygodne, i słowa, i słów brak, i poważnie i wcale nie także. Guuut.
I "szybkie zakupy", z których zrobiły się zakupy zdecydowanie długie, z mojej strony nieco nieprzytomne, ale nawet niepozorna czynność wybierania i dobierania filiżanek, spodeczków, dzbanuszków i innych cudów wianków tylko mnie utwierdziła w słuszności decyzji mej dolondyńsko studyjnej. Dobry kierunek dla mnie. Irytuje mnie bezguście, nie lubię, kiedy ktoś próbuje mi coś wcisnąć, przesugerować, ale nie daliśmy się pani w hurtowni więc dobrze jest. Natomiast w Makro jest węgierska salami najlepsza co zarazem mnie zdumiało i zachwyciło. Ale. Dieta i basta. :] I... było po prostu świetnie. Będzie mi tego brakować. Tej zwyczajności, ot choćby takich zakupów, śmiechów i uśmiechów, zrozumienia na mrugnięcie i puszczenie oka. I całego mnóstwa "tego wszystkiego" co za tym stoi, idzie, kryje się i co po prostu jest. Ot co.
Hitem wyprawy był dla mnie biedny porzucony wózek załadowany jakimiś pakunkami, który to wózek delikatnie przesunęłam przy kasie, co oburzona pani kasjerka skomentowała "ależ proszę państwa! ten wózek też stoi w kolejce! oczywiście obsłużę państwa, ale ten wózek stał tu wcześniej i czekał!" na co nie byłam w stanie powstrzymać chichotu, no bo jak to, "słyszałeś, biedny bezpański wózek, stoi taki sam samiusieńki"...
Wieczór także na plus. CICO z Dobrawą i Zu, szkło z zawartością bardzo bardzo mocną, lekkie oderwanie, odklejenie od rzeczywistości, przenikanie rozmów i przestrzeni międzyludzkich, Mariacka baj najt, zdjęcia.. i mistrzowskie getry Zu w zeberkę. Tęskno będzie. Jest już..
I list z daleka przyszedł. Z pieczęcią średniowieczną niemalże. Łał.
Uwielbiam moje życie. Ludzi w nim. Całokształt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz