piątek, 25 września 2009

London calling już definitywnie:)

Prawie spakowana, prawie gotowa, prawie pożegnana. Prawie robi różnicę.. jak powszechnie wiadomo. Dlatego też obok leżą mapy, pół piżamy a ja próbuję sobie wytłumaczyć, że z pewnością obsługa akademika uwierzy mi, że zapłaciłam depozyt. Mimo pomylenia numeru mego studenckiego. On też był prawie właściwy. Bardzo prawie, bo pomyliłam jedną cyfrę, i teraz są kłopoty. Całe szczęście - kłopoty są od tego, by sobie z nimi radzić. Już mi lepiej.

Jestem mistrzem pakowania. I mam jeszcze miejsce wagowo i gabarytowo w walizce. Guuut.

I Turnau. Wszystko co piękne jest przemija. Wszystko co piękne jest zostaje. Mocno ufam, że tak właśnie jest.

http://www.youtube.com/watch?v=oaXqA5Zn-K8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz