wtorek, 11 stycznia 2011

Uczę się włoskiego, próbuję przypomnieć sobie struktury, odtworzyć, na nowo zapełnić głowę słowami, a potem móc zgrabnie je wypowiadać i nadawać im kształt. W przerwie herbata i odnajdywany na karteluszkach Miłosz fragmentaryczny, ulubiony, najpewniej niepewny.

Gdziekolwiek jestem, [...] ukrywam przed ludźmi przekonanie, że nie jestem stąd. Jakbym był posłany, żeby wchłonąć jak najwięcej barw, smaków, dźwięków, zapachów, [...] przemienić co doznane w czarodziejski rejestr i zanieść tam, skąd przyszedłem

.. a za miesiąc dom.
(nie, nie mieszkam na plaży ;-))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz