Rano Gauguin w Tate Modern. KLIK - bardzo, bardzo warto. A już szczególnie, jak się lubi. To już koniecznie. Jedynym minusem wypraw do Tate jest konieczność skorzystania z metra. Jak ja nie znoszę metra. Ale o tym chyba już kiedyś pisałam.
A potem siłownia. Po niej joga. Dobra rzecz. A jako że jest kilka różnych jogowych opcji, to będziemy je w najbliższym czasie z M. eksplorować.
Pasiasty kubek zielonej herbaty i tłumaczenie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz