piątek, 14 stycznia 2011

oberwanie chmury. ale takie zupełne. ledwo cokolwiek widać przez deszcz. szarość okrutna.. i grad właśnie zaczął padać. bardzo apokaliptycznie. z każdym pisanym zdanem jest coraz gorzej. a jeszcze kilkanaście minut temu przyjemnie, dosyć ciepło, nawet chmur niewiele. błysnęło. dobrze być w domu. dobrze mieć wyczucie.. bo jeszcze przed chwilą byłam w sklepie.

Rano Gauguin w Tate Modern. KLIK - bardzo, bardzo warto. A już szczególnie, jak się lubi. To już koniecznie. Jedynym minusem wypraw do Tate jest konieczność skorzystania z metra. Jak ja nie znoszę metra. Ale o tym chyba już kiedyś pisałam.
A potem siłownia. Po niej joga. Dobra rzecz. A jako że jest kilka różnych jogowych opcji, to będziemy je w najbliższym czasie z M. eksplorować.

Pasiasty kubek zielonej herbaty i tłumaczenie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz