niedziela, 30 stycznia 2011

(...) I znów ogromnieje
noc, światła miasta, słychać, jak z grzechotem
kontynent rusza na poszukiwanie
lądu na wschodzie. Plecy, udo, ramię.

Kolumb się mylił. Za zachodem słońca
nie ma już żadnej ziemi, łódka płynie
w sam środek nocy i tak już bez końca:
odkrywasz wyspy i nadajesz imię
wszystkim wyśnionym światom, a twa śpiąca
załoga coraz młodsza jest jedynie
na freudowskiej półkuli. Jesli wróci,
Kirke zamieni ich na powrót w ludzi.


Dobranoc. Dla równowagi po wczorajszych tańcach hulańcach, idziemy spać o 22.oo

i jeszcze: polecam wpis, zgadzam się bardzo, KLIK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz