(...) I znów ogromnieje
noc, światła miasta, słychać, jak z grzechotem
kontynent rusza na poszukiwanie
lądu na wschodzie. Plecy, udo, ramię.
Kolumb się mylił. Za zachodem słońca
nie ma już żadnej ziemi, łódka płynie
w sam środek nocy i tak już bez końca:
odkrywasz wyspy i nadajesz imię
wszystkim wyśnionym światom, a twa śpiąca
załoga coraz młodsza jest jedynie
na freudowskiej półkuli. Jesli wróci,
Kirke zamieni ich na powrót w ludzi.
Dobranoc. Dla równowagi po wczorajszych tańcach hulańcach, idziemy spać o 22.oo
i jeszcze: polecam wpis, zgadzam się bardzo, KLIK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz