niedziela, 5 grudnia 2010



Oxfordzki spokój. Zostaję, pokarmię kaczki, nie wracam do Londynu.

(marzenie ściętej głowy.. cudnie tu jest)

1 komentarz:

  1. tak sennie, jakbyś się wręcz cofnęła w czasie... :)

    OdpowiedzUsuń