czwartek, 11 listopada 2010



jesienny standard. listopad, apokalipsa za oknem (wracałam z pracy, piękne słońce, zdążyłam się przebrać do biegania - pięć minut - otwieram drzwi - mocny podmuch wiatru, liście wirujące i deszcz - od kilku godzin już..).

ciepłe, miękkie swetry, herbaciane klimaty. zielona pigwowa ulubiona, od Mamy :* .. nałogowo.

i odpisać czy nie..
żółta, kwadratowa koperta na biurku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz