Bravo! Bravissimo.. Introduction do pierwszego eseju jest. I pomysł na resztę. Czuję, że temat ogarnięty. Teraz tylko słowa, słowa, słowa.. ale to już nie dziś. Pora odpoczynku. Bo jutro praca przecież. Muzeum. I wyczekiwana przerwa na lunch, gdy mogę przejść się z aparatem po South Kensington i usiąść na najlepsze cappuccino w Londynie. No, drugie najlepsze, bo tego z Charlie's na Notting Hill nic nie przebije. I nie jest to wytwór mojej wyobraźni, naprawdę do dziś pamiętam ten smak, gdy pierwszy raz trafiliśmy tam z Tarkiem, Valerie i Cathrine. Radość z odkrycia przytulnego miejsca, niepowtarzalnego zupełnie, nie-sieciówki, przemiłej konwersacji z właścicielem, pysznej kawy i lunchu świeżo przygotowanego. W każdym razie, jutro prawie tak samo dobra kawa w perspektywie. Szkoda, że w pośpiechu, szkoda, że sama. Choć ma to swoje plusy. Tak troszeczkę a propos, fragment rozmowy z Ugne, gdy zacytowałam jej natrafiony w którejś z książek anegdotyczny opis Kanta:
Ewa: "Kant developed a technique of breathing only through his nose, night and day, because he believed only in this way could he get rid of catarrh and cough. As a consequence of his method of breathing, he refused to take a companion on his daily walk in case conversation forced him to breathe through his mouth whilst in the open air"
Ugne: whenever you don't feel like talking
Ugne: say you're Kantian
:)
O bezgraniczny, o niewyczerpany, o niewysłowiony świecie form. Miała rozedrzeć się zasłona i wtedy miałem pojąć tajemnicę. Ale jest już późno i wszystko jest otwarte albo nigdy się nie otworzy. A ja staram się dzień po dniu pozbyć się słów, których dotychczas używałem i nazwać co teraz myślę i czuję a co wymyka się moim dotychczasowym słowom. I wydaje mi się czasami, że całe moje życie polegało na takim dążeniu poza wyraz, ale dlatego też moje książki są jedynie śladem ruchu naprzód, czyli, jak dla mnie, nigdy nie są dostatecznie nagie. Kolejne ćwiczenia stylu, przygotowujące ostateczną wersję, która nigdy nie nastąpi.
[Miłosz]
;) a więc pięknego zdjęciowego dnia. :* :)
OdpowiedzUsuńwichura i deszcz, nawet nie brałam aparatu, no i nie ma czasu na zdjęcia teraz ;)
OdpowiedzUsuń