brain deaaaaad
no nie wiem, naprawdę nie wiem, "what does it mean to read a painting or a sculpture as 'a text'?", i wcale nie żyje mi się gorzej z tego powodu.. chociaż w sumie tak, ale tylko dopóki nie napiszę tego eseju.
r a t u n k u
***
pozdro milion z biblioteki, ja chcę moje łóżko i spać, ale zanim to nastąpi, to jeszcze urocze godziny czytania z włoskim na dokładkę (za nic nie rozumiem ostatniego tematu ratunku pomocy) i późny powrót.. a jutro dzień od 7.oo do 22.oo poza domem, kocham wtorki, no przecież.
***
ale. ale.
jest dobrze.
jest dobra muzyka, dobre słowa, dobre zdjęcia.
trochę odzyskuję wiarę w ludzi. zaskoczenie, ale jakże pozytywne. za dni kilka może niespodzianka.
i więcej zaskoczeń, albo i rozbawień nawet. I so want to hear your lovely voice with slight polish accent..:) hmm.. to mi w pierwszej chwili przypomniało czasy przedszkolne i podstawówkowe, kiedy to byłam 'zatrudniona' przez brata mego A. do bycia jego sekretarką i odbierania telefonów, dosłownie w ten sposób: "dzień dobry, biuro prezesa J., w czym mogę pomóc?", co, uwaga, robiłam (sic!), i po jakimś czasie mój "ulubiony kolega starszego brata" powiedział, że "twoja siostra to ma taki anielski głos" - story of my life :) i właśnie mi się przypomniało. ha.
zdjęcia zaś z surabhi. na picasie coś już, na fejsbuce, na flickrze.. sporo ich jeszcze. ale teraz przecież należy się zająć czytaniem obrazów. mwahaha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz