Są takie momenty, kiedy nagle, w ciągu.. no, tym razem, kilku minut, wszystko staje się jasne. W porządku, nie wszystko. Ale uczucie jest, jakby ogrom niepewności (a czasem paradoksalnie pewności) znikał. I to poczucie, że jest zupełnie inaczej, niż się myślało. Że już nie czuję.. a może czuję co innego. To są dobre momenty, choć bywa, że cholernie trudne i bolesne.
Istota sprawy nie w ocenianiu, klasyfikowaniu, separowaniu - pozytywne-negatywne. Nie. Nie w tym rzecz. Chodzi o świadomość tego co we mnie, co się dzieje z relacją, co myślę, jak myślę, jak patrzę.. co i jak widzę i jak się do tego ustosunkowuję.
Może za kilka dni refleksja się rozwinie.. teraz cisza, senność, i ogrom sciencu na poniedziałek - z d y c h a m.
Muzycznie Ed Banger i 'Cut'.
tak, to trudne uczucie, taka nagła pewność. ale dobre i otwierające oczy, stawiające do pionu. a ja wciąż się miotam i miotam... :|
OdpowiedzUsuńz sciencem sobie poradzisz bez problemu, ja to wiem. :) mam nadzieję, że uda nam się choć chwilkę pogadać jutro. :* :)
jest szansa, ze sie uda:)
OdpowiedzUsuń:*