p r z e w a r t o ś c i o w a n i e
tylko dlaczego tak dramatyczne sytuacje muszą się zadziać, żeby poważnie uświadomić sobie, co jest dla mnie najważniejsze, a co jest tanim egoizmem (nie tym dobrym o.tomaszowym ;)) i głupimi 'widzimisiami'
są sprawy ostateczne, które wstrząsają dosłownie i wewnątrzodśrodkowo
dosłownie cieleśnie namacalnie fizycznie jest od razu - tak, że momentalnie zaczynam się trząść i wybiegam z biblioteki, na szczęście J. za mną, bo traci się grunt pod nogami bez ostrzeżenia
po czasie zaczyna wszystko pracować w głowie i to jest o wiele trudniejsze
życie śmierć bycie w niebycie znikanie
dusz jest stanowczo za mało..
kręci mi się w głowie także od ilości wysłanych CV
we wtorek pierwsze szkolenie
czwartek lekarzowanie (uwaga Mamo - zarejestrowałam się do lekarza, wiem, po ponad 8 miesiącach.. ale. lepiej późno niż później)
kursów przyszłorocznych wybieranie (ale że jak to i już i o co chodzi)
założenie angielskiego konta w banku (nawet dwóch, a w sumie to i trzech, jak szaleć to szaleć, też po 8 miesiącach.. nadrabiam jak widać zaległości pewne i ciekawe jak to się ma do piątkowego egzaminu i uników naukowych) nie sprawiło, że poczułam się bardziej angielsko, w przeciwieństwie do ekscytacji C. i V., czego nie do końca rozumiem - bo niby dlaczego któraś tam plastikowa karta w portfelu ma sprawić, że poczuję się more British? może to dlatego, że jakoś nie widzę nic pociągającego w byciu coraz bardziej zangielszczoną i raczej mnie Anglicy irytują niż fascynują, ale zostawmy to..
pierwszy raz samotny dzień w biblio
och jak dramatycznie to brzmi
smutno było
ale. na wieczór kilka tylko ale jakże dobrych słów i hug dobranocny warte więcej niż wiele.
Jamie Cullum śpiewa tak, że jak to się nie popłakać
niech to się wszystko jakoś poogarnia.
dziś przerywam złą passę chodzenia spać o świcie
1.oo, śpimy.
a z okazji piątku i końca egzaminów, jutro wielkie sprzątanie. od czegoś trzeba zacząć, to może i to wewnętrzne się lawinowo ruszy.
Buonanotte.
:***
OdpowiedzUsuń