czwartek, 20 maja 2010

24 smutki. Jakoś tak.

W Londynie niesamowicie ciepło parno (parnie?) i duszno, a słońce wychodzi, kiedy ma ochotę. O, teraz. Bo od rana ciemno dziwnie było.

Nie lubię pieniędzy. Tzn., problemów, które stwarzają. Albo ich brak, raczej.

Zdjęć mi się chce.. albo sama nie wiem, czego.

Jutro ostatni egzamin.

Ktoś ugotował najlepszy obiad na świecie. W ramach naumiewania się do egzaminu kilkanaście razy powiedziałam 'marvelioso, grazie! bene, bene!'. Faceci są naprawdę milion razy lepsi w kuchni. I wcale mi to nie przeszkadza.

Chcę dostać pracę, zdać dobrze egzaminy, i żeby ktoś ze mną mieszkał tu w wakacje. Najzwyczajniej na świecie i po prostu. Złota rybko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz