wtorek, 11 maja 2010

fantastyczne popołudnie/wieczór poegzaminacyjne.

dobry czas, w towarzystwie wartym bycia z.

martini. i odkrycie nowe. piwo truskawkowe. hum hum hum.

powrót późny ale jak najbardziej przyzwoity jeszcze. ale cóż za "zbieg okoliczności". otwieram drzwi do mieszkania z nadzieję, że nikogo nie obudzę - podnoszę głowę - i niemalże nosem uderzam w Omara i Jorga.

E: Hi!!
Omar: Ewa, you are drunk, aren't you? I can tell it by your eyes..
Jorg: [hahahahahaha..]

Próbuję ostatkiem sił obejrzeć najnowszy odcinek House'a, ale po prostu nie mogę. Będzie na śniadanie.

Zdjęć zdjęć zdjęć trzeba mi.

I jakiejś dobrej książki. Może wreszcie Murakami od pół roku spoglądający na mnie z półki?

Dobranocna rozmowa z J. Wszystko i nic, egzaminacyjne trele morele i inne cuda wianki. Na koniec:

E: Oh, I'm so sorry you still have so many exams..
J: It's just mad..
E: Oh but now I have less work, I can cheer you up this week.. and make you tea.. and.. be nice.. ooops actually I'm usually nice haha..
J: You're always nice and cute..

:)

1 komentarz: