środa, 28 kwietnia 2010

szczerze mówiąc? nie mogę się doczekać jutrzejszego egzaminu, mimo że jeszcze nie przerobiłam całego materiały (środa, 21.1o, egzamin jutro o 13.oo daleko stąd).
nie mogę się doczekać, żeby już było po.
bo trochę mi się już nudzi biblioteka.
dlatego plan jest taki, że prosto po dwóch godzinach bełkotu archiwalnego zwijam manatki i rozkładam się w którymkolwiek parku, choć prawdopodobnie padnie na regent's lub st james (lans koło buckingham palace, nie ma co)
i albo po prostu padnę, albo padnę z n o r m a l n ą książką
i nic mnie nie zmusi, żeby było inaczej
[ok, ewentualnie deszcz, ale deszczowy spacer nad tamizą to też jest coś, prawie jak w 'końcu romansu']

21.15..
i siedzę tu sama
J. zapakowany do łóżka z gorączką (aha, motyw z niebieskim gripexem - dzięki mamo, wyszłam na mega perwersa, stoimy w moim pokoju, ja niczego nieświadoma - bo przecież gripex zawsze był czerwony - mówię "J, perhaps i can give you these pills, they are very helpful for the night" wyciągając jednocześnie tabletki z opakowania.. i w tym momencie ukazują się naszym oczom wielkie niebieskie pigułki - J: "Eeewa are you sure?"]

czytając opis Val, że revision on the balcony, mam ochotę pogryźć z zazdrości posiadaczy b a l k o n u

ok, jeszcze godzina i idę
karaluchy..

3 komentarze:

  1. nie rozumiem...
    "o co cho" z tabletkami? przeciez gripex noc jest niebieski i w czym ten perwers?;>

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaa
    chodzi o to
    ze ja nigdy nie mialam gripexu noc [ale mama wcisnela przed wyjazdem]
    i znalam tylko normalny CZERWONY
    a jorg w ogole nie wiedzial, co to gripex
    wiec jego mina, jak wyciagnelam listek tabletek - bezcenna
    :D
    no i moj tekst, ze koniecznie na noc chwile wczesniej..
    :)

    OdpowiedzUsuń