piątek, 30 kwietnia 2010

... piątek też się jakiś relaksacyjny zrobił. nie mogłam, po prostu nie byłam w stanie zwlec się z łóżka o 7.3o, mimo, że spać poszłam jak niemowlątko o 23.oo (ok, może te nie jest pora, o jakiej takie maleństwa chadzają spać, ale i tak wcześnie). Bez większych wyrzutów sumienia więc wróciłam do mych przyśnień-zmyśleń, co okazało się bardzo dobrym wyborem, bo dwie godziny później czekała mnie bardzo miła pobudka i przyjemny widok w drzwiach pokoju ;)

potem to już jedno wielkie lenistwo. no, może posprzątałam. ale na pranie to już mi sił nie starczyło. trochę na gumtree posiedziałam i nawet coś znalazłam. ale cv do pracy marzeń - w przyszłym tygodniu.

a, egzamin. super. rewelacja. serio. tzn. nie wiem, oczywiście, ale jestem bardzo zadowolona. ot.

biegnę zobaczyć się z Lidą a potem.. a potem to już tydzień i więcej zanurzenia w chemię, science, methods and materials of artists i inne okropieństwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz