poniedziałek, 8 lutego 2010

zdecydowany zjazd endorfinowy.

zmęczenie.

pertraktacje z samą sobą na basenie. choć przy kilkudziesiątej długości, to mogło już być nieco niedorzeczne.

idę na niemiecką kolację. poziom entuzjazmu niezbytni. ale idę.

jutro też jest dzień. nowy. oby nie tak nawrotowo-zimowy jak dziś. z gigantycznymi płatami śniegu spadającymi w zawrotnym tempie. szaleństwo.

1 komentarz:

  1. płaty ładne były.
    pozdrawiam z katarem i wszystkimi innymi fantastycznymi dodatkami do powrotu zimy.
    xxx

    OdpowiedzUsuń