poniedziałek, 1 lutego 2010

Geeky evening. Biorę się do pracy, i nic mnie nie powstrzyma. Naukowy nastrój wreszcie nadszedł i dobrze mi z tym. Po dniu relaksacyjnym, ale też intelektualnie stymulującym popołudniowo. Z dokładką maniaka czyścioszka na koniec - pokój lśni, mam siatkę mandarynek, dużo herbaty, jeszcze więcej pracy, i masę zapału. Gut. Głupawkę też trochę i egonarcystyczne zapędy. Choć nie do końca, bo zdjęcia komórkowe wynikiem miłych chwil są. Dobrze jest.





Aha, jutro koniecznie relacja z wystawy fotograifcznej przegenialnej. Miałam pokusę paść na kolana przed kilkoma zdjęciami i nie długo nie powstawać. Naprawdę. Jutro więcej, konkretniej. Nauka, start.

1 komentarz:

  1. Tobie się chyba tam nudzi. :P ja tu walczę z sesją, a przynajmniej się staram bo wczorajszy dzień bardzo zmienił moje myślenie o ludziach pracujących na tej uczelni. bardzo. :/ 3maj się, kochana! :*

    OdpowiedzUsuń