Prędzej zostanę świętą, niż napiszę ten esej:
A universal and collective language of forms available to everyone or a highly specialised discourse dependent on beliefs about the autonomous art object: how far do these two conflicting ideas shape the development of abstract art in the twentieth century?
Ha ha ha. Bardzo zabawne, szczególnie, że nie rozumiem pytania.
Poza tym najawyższe obroty, ciągle osłabienie ale jest już lepiej niż gorzej więc jutro basen, grafik wypełniony, i dobrze mi z tym. Jest tak intensywnie, że nawet nie w biegu, a na rolkach. Tak właśnie. Jutro wybieram się na Roller Disco - impreza przy muzyce lat 70' i 80'... na rolkach. Takie rzeczy tylko w Londynie. Nie mogę się doczekać. Reszta dnia szalenie się zapowiada również, ale te rolki przebijają wszystko. Szczególnie, że w piątek poranne zajęcia Science for Art Historians, na których część ścisła mego mózgu musi popracować, nie tylko ta ściśnięta. I Core Course, na który przerażająca masa tekstów mnie czeka. Zresztą, idę na te zajęcia z J., który stwierdził, że potrzebuje odmiany od prawa, i chętnie pójdzie ze mną na wykład i tutorial, więc trzeba się zaprezentować z tej inteligentnej strony ;)
Snu! Ale najpierw teksty na jutrzejszy seminar, i 'Obywatel Kane', także na zajęcia. Fajnie studiować na kierunku, na którym w ramach przygotowania do zajęć, muszę obejrzeć klasykę kina. Cudowne są te studia.
A! Egzaminy zdałam grudniowe. I eseje zaliczyłam. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz