wtorek, 8 grudnia 2009


Ten obraz reprodukowałam dziś z Cathrine. Wyjątkowo kameralne zajęcia, sześć osób, kilka godzin ze sztalugą, płótnem i farbami.

Kolor na poprawę nastroju. Turkusowa bluza, kolorowe okulary, wściekle różowe paznokcie, zielone buty, czerwony płaszcz. Przechodząc koło biurowca w pobliżu akademika - akurat była przerwa na lunch - śmiesznie musiałam wyglądać wchodząc w tłum biznesmenów w czarnych i szarych płaszczach, ciemnych garniturach i takich samych garsonkach.

Killer week. Moja ambicja szaleje, piszę esej o obrazie, do którego nie ma ani jednej konkretnej analizy, a esej wymaga nie tylko mojej analizy ale krytycznego skomentowania dwóch opracowań przez historyków sztuki, ale jak to stwierdziła dziś Ugne, która pisze o tym samym obrazie: "I'm not afraid to take the risk". Ja też nie, więc napiszę. Po swojemu. Ugne też robiła IB, na Litwie, od razu widać:)

Jutro próbny egzamin z włoskiego a ja nawet nie otworzyłam książki. Czas najwyższy. Bo wieczorem czeka mnie jeszcze wyjście na Charity Market przed uczelnię, gdzie grzane wino i inne przyjemności. Żeby nie zwariować zupełnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz