sobota, 5 grudnia 2009

Grzane wino z rodzynkami/orzechami/kawałkami pomarańczy/suszonymi morelami/przyprawami. Białe grzane wino, jak ponad rok temu z J. na Brackiej w Krakowie. To było coś.
Gorąca czekolada z whisky.
Irish Coffee.
Herbata z rumem w schronisku.

Mmm.. tymczasem zajadam się mandarynkami [nic tylko czekać, jak wyjdzie moja alergia, ale póki co wyglądam tak samo, jak godzinę temu] i prawie zasypiam. Czas na drzemkę. Nie zdziwię się, jeśli przyśni mi się coś miłego rozgrzewającego:]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz