poniedziałek, 9 listopada 2009

imperatyw wewnętrzny - podróż!

nie jestem fanką starożytnej rzeźby, owszem, doceniam niektóre, ale nie sprawia mi przyjemności nauka o Apollo Belwederskim, irytuje mnie to i nie lubię udawać, że jestem pod wrażeniem. bo nie jestem, choćbym nie wiem ile teorii przyswoiła, opinii "wybitnych" historyków sztuki przeczytała, czy znów pojechała do Luwru i stanęła przed Nike z Samotraki. nie "kręci" mnie to. wcale a wcale. [poza nie dość, że 99% to rzymskie kopie greckich oryginałów, to na dodatek wszystkie były kiedyś kolorowe, więc zupełnie co innego. ot co.]

natomiast.. dech zapierają mi już zdjęcia architektury wykutej w skałach w Petrze. patrzę i patrzę i napatrzeć się nie mogę. i muszę, absolutnie muszę tam pojechać. nie z żadną wycieczką objazdową. pojechać tak, żeby bez autokarowego tłumu stanąć i zaniemówić. i stać tak długo, jak będę miała na to ochotę, bez nawoływania "szybciej, szybciej, zaraz pora karmienia krokodyli, jedziemy!". Petra. Koniecznie.

2 komentarze: