Ale - żyję.
Gotyk na tapecie, włoski na jutro, i trochę eseju. W ramach tonięcia w średniowieczu, pomagam sobie muzycznie mniej więcej tak:
http://www.youtube.com/watch?v=HnGD6aBiM1U&feature=player_embedded
[całe Canto Gregoriano tak naprawdę]
Dziś zajęcia w National Gallery, obrazy, którym poświęciliśmy ponad trzy godziny:
Tak, to Correggio:) Od tego zaczęliśmy, tylko poglądowo; równie poglądowo Parmigianino:
Potem Tintoretto:

Titian:


Rubens:
i na koniec Rembrandt:
Uff.. overload, ale nikt nie obiecywał, że będzie lekko łatwo i przyjemnie. Przyjemnie jest:)Ach, poza tym pogoda w Londku zmienna bardziej niż moje nastroje;) Ostatnio sprawdza się wersja "w kratkę" - przedwczoraj ulewa i szaro, wczoraj piękne słońce i złote liście, dziś Trafalgar dosłownie płynął w strugach deszczu..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz