Wieczorem na spokojnie może wykażę się blogoliteracko nieco bardziej, teraz wszystko w biegu, jak zresztą przez ostatnie dni w porze gdy jeszcze słońce świeci. Dlatego wczorajszy skandal, złe wieści i dobre wydarzenia - wieczorem.
Dziś przemieszczam się głównie po kampusie, mam tonę leafletów, ulotek mniejszych i większych, bookletów, książeczek, wpinek-przypinek, i innych cudeństw, bo to Freshers Fayre czyli cała uczelnia opanowana przez stoiska z wszelkiej maści clubs&societies. Dawali darmowe słodycze ale dietka więc specjalnie się nie najadłam:P Trzeba będzie z tymi papierzyskami usiąść - też wieczorem - i jakoś to ogarnąć a może nawet przemyśleć. Dwa tygodnie na decyzję. I uwaga - jest Fashion Society i potrzebują fotografa. Tu chyba nie będę się długo zastanawiać:)
Za godzinę ostatnie introductory meeting, uff, nareszcie, bo choć pomocne to i miłe i pewnie nawet ważne, to po tygodniu wszelkich możliwych "introductions" kręci mi się w główce - mimo że pojemna, to ma swoje ograniczenia.
Lansuję się ale tylko w swoim pokoju z szesnastą edycją "The Story of Art" Gombricha bo wstyd nie znać a i na liście obowiązkowej jest. Dlatego wieczorami podczytuję, notuję, i się cieszę. Bo dobrze się czyta.
Na imprezy nie mam ochoty i pieniędzy:) Więc zamierzam doedukować się filmowo - 'lovers of the arctic circle', 'unforgiven', 'cold fever' czekają w kolejce.
Aha, w kolejce czeka też cała masa miejsc do zobaczenia, poznania, obejrzenia. Masa wspaniałych wystaw, muzeów, większość darmowa - ...niech będą dzięki;) - i chciałabym wszystko a nie da się tak naraz, no i odległości tu są nieco większe niż w 3city przecież, i jest jeszcze tyle do załątwienia - bank, telefon, rent. Ale - tak naprawdę to nie są żadne problemy. Jest słońce i dobrze jest.
Na koniec "żart" tygodnia; ja, K., kuchnia
ja: hm.. czemu ja mam tu ciągle takie suche usta, muszę cały czas pomadką smarować..
K: jak to czemu? bo z nikim się nie całujesz. [pełna powaga]
ja: ?!?!?!
Szybkie sprzątanie bo bałagan się zrobił "sam z siebie" i na uczelnię znów.
Ach, tęsknię..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz