Dziś, po kilku latach od pierwszego przeczytania "Łuku Triumfalnego", obejrzałam film. I... zakochałam się na nowo. Anthony Hopkins zaś geniuszem jest. Niesamowity. I moje alter ego, Joanna Madou, żoąmadu. Inaczej odbierałam książkę pięć lat temu, inaczej cztery, trzy.. inaczej kiedy okazało się, że nie tylko ja ją bardzo lubię, kiedy nabrała symbolicznego osobistego znaczenia, kiedy nie trzeba było wielu słów, żeby po prostu wiedzieć i czuć. I dziś, na nowo, film. Stare dobre kino.
Północ bije, śpimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz