wtorek, 27 października 2009

tylesiędzieje!

nieprzytomnie.. włoski mode on, na dole impreza, głowopękanie z lekka i tak bardzo sennie..

się dzieje się, masa zajęć na uczelni, książek, dodatkowe wykłady [wczoraj Albie Sachs, ciekawie było], spotkania, societies [jestem w komitecie Polish Society, wypada coś robić; plus Fashion Society - zdjęcia], eseje i deadliny wielkimi krokami nadciągające [a ja jeszcze nie byłam na wystawach do porównawczego!], basen, egzamin jeszcze większymikrokami niż eseje nadciągający, zaraz potem Tomek i Emi przylatują.. i dużo myślę, o sobie przede wszystkim, bo warto trochę wniosków powyciągać gdy jest ku temu okazja. Poza tym przez ostatnie miesiące zdążyło we mnie dojrzeć przekonanie, że to bardzo ważna sprawa, siebie znać. I lubić. Szczęśliwie czuję się w drodze ku temu. Co nie zmienia faktu, że myślę intensywnie.. ale mózg jeszcze nie paruje.

Zależy mi, tak bardzo mi zależy, żeby jak najlepiej się tu zorganizować, funkcjonować sprawnie i sprytnie, mieć czas na ten całokształt spraw i ogarniać to. Szanse są;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz