czwartek, 8 października 2009

intensywnie

Jest prawie 11.oo, czyli w Gdańsku samo południe [nie mogę pozbyć się nawyku porównywania, która godzina jest w Polsce ze każdym razem, gdy spoglądam na zegarek], bez większych problemów wstałam choć poszłam spać chwilę przed piątą nad ranem, i może tylko oczy trochę zmęczone. Ale plan na dziś jest bardzo intensywny i byłabym chyba bardzo zła - przede wszystkim na siebie - gdybym pół dnia spędziła w śpiworze [chciałam odruchowo napisać 'w pościeli' ale delikatnie minęłabym się z prawdą].

Zaraz basen - czyli relaks i ulga dla moich stóp, bo po całonocnym imprezowaniu w Ministry of Sound obiecałam sobie nie zakładać nigdy więcej obcasów na imprezy, z których wracam w dużej mierze na nogach. Byłam tak zdesperowana, że już ściągałam buty na środku Oxford Street ale w tym momencie mało co nie weszłam na potłuczone szkło, więc uznając to za znak z niebios, zacisnęłam zęby i męczeńsko dotarłam do akademika. Tu już buty zdjęłam i na trzecie piętro weszłam boso. Kto tego nie doświadczył, nie wie jak niesamowitym uczuciem jest postawić stopę płasko na podłożu.

Ministry of Sound.. rozczarowało. A może to ja po prostu nie nadaję się na imprezy tego typu. Raz można pójść, zobaczyć, ale więcej dwudziestu funtów za wstęp nie wydam, plus transport, plus szatnia, plus jakiś alkohol i robi się bardzo droga zabawa. Szczerze? Bawiłam się lepiej w Sopocie a jeszcze lepiej w Gdyni. Choć to też pewnie przede wszystkim kwestia towarzystwa, a mi nie pali się ocierać o każdego chłopaka na parkiecie - tak tylko myślę po co - co próbując sobie udowodnić? Niesmaczne to było. Ale nie jest źle, dobrze było tańczyć [hm, tańczyć, bujać się raczej], dobrze było czuć w sobie te wibrujące dźwięki, dobrze było pobyć z jednak fajnymi ludźmi.

Ha. Właśnie dostałam maila z biblioteki. Do jutra do dziesiątej rano mam zwrócić dwa filmy. A że koniecznie chcę je obejrzeć, to chyba muszę się bardzo dobrze zorganizować. I nie iść na Polish Vodka Party. Specjalnie nad tym nie boleję.

I może jakieś zdjęcia dziś, wreszcie? Zastój fotograficzny, blokada, niemoc twórcza. Starczy już!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz