czwartek, 17 września 2009

Popółnocnie

walizka pusta wpatruje się we mnie złowieszczo. może kiedy zamknę klapę, przestanie? a może najprościej będzie się spakować wreszcie. za kilka godzin pociąg, ja siedzę w bałaganie, herbatę piję z największej filiżanki mojej, telefonuję, gg obsługuję, i jeszcze delektuję się wieczorem przemiłym. pożegnalnym, więc nie tak łatwym, ale milionkroć radośniejszy jest fakt, że mogłam go spędzić z ludźmi tak ważnymi. i te sześć-siedem miesięcy z nimi to czas błogosławiony zdecydowanie. wielka wdzięczność we mnie jest z tegoż powodu. błogo..

walizka czeka. i toruń też. ostatnie chwile tu. ale po powrocie także - bliskość, czułość, już wytęskniona, niby na wyciągnięcie ręki, a zawsze z tą nutą niecierpliwej ekscytacji. dlatego wszystko to dobre jest.

'Dzieci niebios' - bardzo, bardzo gut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz