sobota, 22 sierpnia 2009

..w nocy najlepiej słychać ciszę.

Dwa dni w lesie. Niesamowitość. Zapach, ten jedyny, tamtejszy zapach. Zbieranie borówki, ryb łowienie i wielka radość 'moja ryba, moooja!', grzybów zbieranie, zdjęcia, na budowie pomaganie, z łuku strzelanie.. pełen chillout. Dobrze było pojechać tam.
Zmęczenie niewyspaniowe trwa jednakowoż. A jutro na foty. Trochę nie mam sił. Hm..

Mika Urbaniak muzycznie aktualnie.

I Krystyna Prońko też. Nucę sobie. Ot. 'Pocałuj na dobranoc' i 'Niech moje serce kołysze Ciebie'. Huh. Co się ze mną dzieje:P

I tęsknię.

Jeszcze tydzień i trip życia.

I tak tęsknię. Ech.

Ciastek owsianych mi się chce. I porządku. I rolek. I snu. I faktycznego odpoczywania. nicnierobienia. Ale. Jeśli sami o siebie nie zadbamy to nikt tego za nas nie zrobi, więc nie ma co biadolić tylko zrobić co można co by dobrze było. Za duszpasterza głosem idąc;)

A. I robaka na żywca zjadłam niemalże. Jem ja sobie śniadanie - borówkę z jogurtem. I ostatnia łyżeczka, i nagle małe 'chrup' w zębach, myślę sobie - drewienko, a tu.. ups. Wyciągam a tu robal długości szczypawicy mi w palcach się wierci. Pancerzyk zgryzłam. Białeczko. Brr.. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz