piątek, 31 lipca 2009

bright side

Stało się - zaczynam! Ale - czy tak naprawdę zaczynam? Blog to mój wcale nie pierwszy. Blog, notatnik, dziennik. To ostatnie słowo najbardziej mi pasuje, odpowiada, odzwierciedla to, czym dla mnie to miejsce jest. Dziennik-codziennik. Perspektywicznie rzecz ujmując i konkretnie do sprawy podchodząc - mniemam, że jest to całkiem wyśmienity pomysł na komunikowanie wydarzeń, zdarzeń, zderzeń i odprysków chwil, szczególnie, gdy już Londyn stanie się mym drugim domem. To za niecałe dwa miesiące. Na razie jest jeszcze Gdańsk, bliscy i ważni ludzie, to wszystko co tak cenne. Tu. Tak bardzo chciałoby się to zatrzymać, zachować, utrwalić. Możliwe? Ufam, że tak.

Migawki codzienne. Chwile łapane często niedostrzegalne w biegu. Czasem fotografia, bo tak lubię najbardziej. Oby jak najwięcej zachwytów i jak najmniej smutków. Bo 'always look on the bright side of life' dobrym mottem jest. Jasne strony są. Zawsze.

Zapraszam;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz