Zrobiło mi się niedobrze, jak to przeczytałam. Można pisać długo i debatować, dywagować, nie mam na to czasu ani chęci, ale.. Ale. To coś jest szkaradne. To coś wykorzystuje i nadużywa i wkracza w przestrzeń, gdzie być nie powinno. Poza tym i przede wszystkim. Przykro mi to pisać, ale Polska to kraj chorej obsesji na punkcie stawiania pomników, monumentów, grania na emocjach i kreowania (kreowania!) pamięci narodowej oraz narodowych mitów. Oraz głupoty. Patos na siłę. Doskonale odzwierciedlony w jednym zdaniu, w którym znalazły się słowa 'monument', 'wieńczy', 'brąz', 'figura', 'Chrystus'. Co jeszcze? A, sześc metrów. Wspaniale.
I mój ulubiony biskup, ulalala. A nie, przepraszam, arcybiskup.
"Pomniki zawsze powstają z potrzeby serca. To epitafium z czarnego granitu, te nazwiska wypisane na płytach, a nad nimi Chrystus, to znak zwycięstwa nad śmiercią. Myślę, że ta czytelna chrześcijańska symbolika będzie fundamentem, który dźwignie naszą wielką tęsknotę" - ?!?!?! Jeśli potrzebą serca nazywa się to całe zakłamanie, no to pięknie, pięknie. I moje ulubione, budowanie na symbolach - brawo, 'witki opadają', słów brak.
I ostatnie: "Sztuka ma to do siebie, że najpierw się nie podoba, a potem przetrwa. A tu chodzi przede wszystkim o pamięć - mówił metropolita." - PADŁAM.
[blogasek zazwyczaj niezaangażowany, ale to mnie ruszyło bardzo]
* za uogólnienia, stereotypy - przepraszam. nie mam czasu produkować tu kolejnego eseju, dosyć mam swoich pięciu zabójczych uczelnianych. niestety, w stereotypach dużo prawdy. czasem boli, bo nie chciałabym, żeby tak było, jak jest, a jest. taki lajf.
mnie też to ruszyło bardzo, dlatego Ci przesyłałam, i linka i petycję. najgorsze jest to, że to chyba już stanęło (wczoraj miało być "odkrycie"). aż się boję pójść do Bazyliki... :/ okropność. :/
OdpowiedzUsuń