Jeszcze niedawno po cichu kpiłam z odstresowujących właściwości gotowania. Ostatnio jednak zauważam u siebie pewien mechanizm. Stres, potężny stres, nawet przemęczenie i bezsenność (czyt. ostatni tydzień - 4 rano Ewa wreszcie zasypia), i przychodzi ten moment, że nagle myślę o jakimś kolorze, smaku, kombinacji.. kupuję produkty (co wygląda dość komicznie, bo chodzę jak lunatyk po sklepie i dorzucam to to, to tamto do koszyka, bardziej kierując się intuicją niż konkretnym przepisem..).. i gotuję. Laptop w kuchni, ulubiona muzyka, i na spokojnie.. barwy, smaki, aromaty, konsystencje, dźwięki. Wszystkie zmysły zaangażowane, a jednocześnie odpoczywają.. Tu przede wszystkim chodzi o sam proces, spontaniczność, improwizacje.. i, nie ukrywam, czasem radosny aspekt możliwości tzw. wyżycia się. Jak na przykład dzisiaj, kiedy kroiłam dynię. A nawet dwie. Nie dość że ciężkie, to jeszcze twarde jak kamień. A potrzebowałam rozładować emocje, oj, bardzo potrzebowałam. W każdym razie, ugotowałam przepyszną (ale tak naprawdę naprawdę, i jestem niebotycznie dumna) zupę dyniową, pikantną, z chilli, rozmarynem, i różnymi śmiesznymi rzeczami. Do tego chleb oliwkowy z mozzarellą zapiekany-grzankowy. Ale zupa.. wielki gar. Jest genialna. Jedliśmy ją przy świecach, pierwszy raz oficjalnie przy dużym stole, na spokojnie, delektując się. Chyba piątkowe gotowanie stanie się tradycją. Bo czemu nie. Sam pożytek. A zupa, dla zainteresowanych, mniej więcej według tego przepisu (mniej więcej, bo trochę pokombinowałam:))
KLIK, PRZEPIS, oraz mój ulubiony blog kulinarny, absolutnie
A, jeszcze piosenka, oczywiście! KLIK KLIK. To jeszcze się przyznam, że słuchana na zmianę z wersją Julio Iglesiasa. No, czasem się wpada w takie klimaty i nastroje.
fajne jest takie gotowanie i potem jedzenie z kimś. takie małe kulinarne uczty. :) myśmy też zaczęły to praktykować, z Anią z mojej grupy. była sałatka u niej, lasagne z porami i pieczarkami u mnie. teraz jej kolej, ciekawam co wymyśli. :) a lasagne wyszła super! fajnie było spróbować czegoś nowego (chociaż nie ukrywam, że moja pomidorowa lasagne jest nadal moim przebojem najukochańszym :P). :) także gotujcie, gotujcie. sama radość. :) [a i pyszne naleśniki ostatnio zrobiłam :P]
OdpowiedzUsuń