majówkowe lowe. przypomniało się, zasentymenciło, gdy zdjęcia na konkurs beskidzki wybierałam. wróciłam pamięcią, uśmiechnęłam się do pięknych wspomnień, urodzin dwudziestych, wędrowania z ludźmi wspaniałymi. niektóre zdjęcia.. nie muszę zamykać oczu, by znów czuć konkretne chwile. tam życie płynie inaczej. czasem bardzo mi tego brakuje. gór wiosennych.. gór w ogóle trzeba mi.
chilli zet, coś czytam, coś piszę, z kimś rozmawiam. zdrowieję chyba. powoli, ale tak.
każdy gest zostaje chociaż my gaśniemy jak wiatr znikamy jak mgły
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz