jest niedziela. jest słońce.
kawa z ekspresu. aż z dołu aromat dochodzi do mego pokoju na piętrze :)
okno otwarte na całą szerokość. kwadrat ciepła i atmosfera późnego lata przez niego wpadająca.
metafory metafory, ale naprawdę - siadam twarzą do słońca, zamykam oczy, i jest cudownie.
cóż, trzeba jednak oczy otworzyć i przygotować się na zajęcia.. przyjemnie jednak jest.
wczoraj pierwszy raz od trzech miesięcy bez tygodnia wyjście na obcasach. w dodatku sentymentalnych bardzo. a może po prostu pamiętnych. dobre wyjście. i wejście. i wieczór cały.
zabawne, ile radości sprawiłam Cathrine, słuchając kings of convenience. ("eeeewa, wow, you're listening to kings of convenience, yayyy they are norwegian!" ;))
pogoda jest naprawdę niesamowita. niech zostanie choć kilka dni.. godzin kilka. bo wieczorem kameralne zaproszenie do Lidy i Mata. do pracy więc. antropologio architektury witaj.
architektury, architektury? to musi być ciekawe. ;D ciesz się tym babim latem tam, bo tu, o ile słońce jest, to temperatura już nie bardzo - dziś 7 stopni...
OdpowiedzUsuń